Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Filip z miasteczka Pruszków. Mam przejechane 5529.20 kilometrów w tym 558.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.87 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Filip.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
76.00 km 60.00 km teren
03:53 h 19.57 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal

WPR 2010 czyli "nie ważne dokąd ważne, żeby szybko"

Sobota, 22 maja 2010 · dodano: 23.05.2010 | Komentarze 0

Tegoroczną edycje WPRa miałem pojechać czysto turystycznie, kategoria FAN, 6 punktów, luzzzz.
Na starcie tradycyjne pogaduszki, luźna atmosfera. Honorowy start, przejazd pod BGŻ Arena, mapy w dłonie, chwila namysłu który punkt w której kolejności, padło na 2, 3, 6, 5, 4, 1. Na tegoroczną podróż orientacją wyruszyłem z Mandim, Kosu w tym roku jechał z koleżanką ( pojawią się w dalszej części ). Na pierwszy ogień poszedł punkt nr.2 w lasie w okolicach Komorowa, niby łatwo, przecież jeżdżę tamtędy. W pobliże punktu dojechaliśmy całkiem szybko i zaczęliśmy przemierzać leśne ścieżki. W tym czasie zaczęli się zjeżdżać inni aż w końcu jest punkt, był też Kosu z partnerką, szybkie dziurkowanie i do następnego. Wiata na polanie w Natalinie, ha, wiem gdzie to jest, gaz. Ten punkt zaliczyliśmy najłatwiej ze wszystkich. Później było ogrodzenie nad strumieniem koło Żółwina, dojazd znam stosunkowo krótką drogą przez las, w miarę sprawnie dotarliśmy i zaczęliśmy szukać na oślep. Po dłuuuugich poszukiwaniach i paru kilometrach krążenia dotarliśmy, ale nie na tą stronę strumienia :/ było ciepło więc woda nie była przeszkodą. Następne w kolejności były ruiny gospodarstwa nieopodal Starej Wsi, rzut kamieniem od "6", gnamy. Tniemy ponad 30, wyprzedzamy 2 bajkerów, z bocznej ścieżki wyjeżdża mała grupka - To nie tu, przejechaliśmy zjazd do punktu, faaaak, znowu. Wracając, z właściwej ścieżki wypada ze 20 osób, jakby nie mogli zrobić tego parę chwil wcześniej, zanim przejechaliśmy obok. Do punktu prowadził elegancko rozjechany błotno-trawiasty singiel. Wyjeżdżając z punktu mijamy się nie z kim innym tylko z drużyną Kosa. Po obśmianiu sytuacji kontynuowaliśmy jazdę do ambony w okolicach Olesina, która, a jakby inaczej, nie była jakoś bardzo skomplikowana. Tu nasz brak orientacji osiągnął apogeum, przejechaliśmy skrzyżowanie na prostej, doskonale znanej drodze, na którym mieliśmy przeciąć "katowicką", udało nam się tego dokonać w samym Nadarzynie. Potem miało już być prosto, przez skrzyżowanie, do Kosowa, potem szukanie punktu. Nie było :/ zamiast na Kosów pojechaliśmy na Szamoty, tam nas skierowali mniej więcej w stronę, dorzucając kilka kilometrów, polnymi drogami dojechaliśmy, oni już tam byli, a właściwie już odjeżdżali, potem jeszcze spacer do punktu i jedziemy na "1", też o mniej więcej znanej lokalizacji, niedaleko "Maximusa". Jako że "katowicka" była zakazana musieliśmy jechać przez Strzeniówkę, co oznaczało jazdę naokoło, jakimś cudem znalazłem skrót, nawet przejezdny. Na poszukiwaniu punktu nie straciliśmy dużo czasu - cud jakiś. W drodze na metę jeszcze kąpiele błotne w lesie i meta, potem posiłek regeneracyjny pod postacią kiełbasy i 2 karkówek i znowu czułem się jak człowiek.
Według orgów optymalna trasa FAN miała ok 50 km, my natłukliśmy 76. Na wyniki nawet nie patrzyłem, jak się pojawią dodam dla potomnych.
Na swojej karcie zapisywałem dystans na każdym punkcie, tak dla ciekawości ile dokładaliśmy dystansu, ale orgi mi zabrały i nie chciały użyczyć :(
Orientacja nie dla mnie, trasa musi być oznaczona ale i tak była super zabawa.

EDIT
25 miejsce, z czasem 4:04
gdyby nie te 20 km więcej wynik byłby imponujący, gdyby ........
Kategoria: Wyścig



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.

Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa oteki
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]